© Podkowa98.pl

Oryginalny Harley...

Dawno, dawno temu, chyba by³o to za czasów "pó¼nego Gierka", marzeniem ka¿dego motocyklisty by³o posiadanie Harleya z olbrzymi± tyln± opon± i wysok± kierownic±. Ka¿dy kto tylko mia³ smyka³kê i odrobinê samozaparcia miesi±cami d³uba³ w gara¿u, spawa³, klepa³, przycina³ a¿ wreszcie wyje¿d¿a³ z gara¿u piêknym Harleyem. Tylna opona od Syrenki, kierownica w pocie czo³a wyginana z hydraulicznej rury i przyczepione po bokach dwa pomalowane dolnop³uki robi³y wra¿enie. Za takim motocyklem ogl±dali siê wszyscy i nie mia³o to znaczenia, czy by³o to w Warszawie, czy maleñkiej wiosce pod sam± granic±.

Ilo¶æ Harley Davidsonów by³a jednak w Polsce ograniczona, gdy¿ sowiecka armia która do nas nimi przyjecha³a jad±c do Berlina, w drodze powrotnej "ci±gnê³a za ciê¿arówkami grabie" i zabiera³a wszystko co tylko na "gruzawika" siê zmie¶ci³o... Kilkaset Harlei jednak ocala³o i mi³o¶nicy tej marki potrafili "wyd³ubaæ" je z ka¿dej szopy zaczynaj±c od komórek wielkich miast, koñczywszy na góralskich zagrodach w Bieszczadach.

Chêtnych na taki motocykl by³o jednak du¿o wiêcej i tu rozpoczyna siê nasza historia. To, ¿e w tamtych czasach widywano "Harleje" zrobione z Junaka, nawet z dzia³aj±cymi widlastymi silnikami, nikogo specjalnie nie szokowa³o, ale po naszych dziurawych szosach pomyka³y tak¿e "Harleje" wykonane z poprzerabianych Soko³ów 1000... Szczytem elegancji w takim poje¼dzie by³o zeszlifowanie wszystkich polskich napisów z aluminiowych odlewów, gdy¿ litery CWS do prawdziwego Harleja nie pasowa³y. Zdolniejsi potrafili nawet tak poci±æ oryginaln± ramê, by uda³o siê w ni± w³o¿yæ teleskopy od Junaka. Na szczê¶cie te barbarzyñskie czasy minê³y bezpowrotnie (mam tak± nadziejê) i mamy modê na kolekcjonowanie pojazdów oryginalnych, a w szczególno¶ci polskej konstrukcji.

Przez ostatnie kilkana¶cie lat jedynym polskim przedwojennym motocyklem by³ tylko i wy³±cznie Sokó³ 1000. "Znawcy" czasami tolerowali jego ubogiego krewnego Soko³a 600, ale tylko wtedy, kiedy by³ to egzemplarz w 100. procentach oryginalny. Inne motocykle w ¶wiadomo¶ci tych pasjonatów w ogóle nie istnia³y. Ta wieloletnia amnezja jednak zaczê³a mijaæ i raptem okaza³o siê, ¿e pod koniec lat 30. produkowano u nas jeszcze kilka innych, mniejszych motocykli. Moda na polskie setki (i nie tylko) jest bardzo buduj±ca i raduje ka¿dego historyka, gdyby nie pewne zgrzyty...

Dwa podobne motocykle z Huty Ludwików - SHL 98 z silniczkiem Villiersa i "starszy brat" SHL M04. Dzieli je wojna, inne silniki i kilka ma³o widocznych detali. Który motocykl jest cenniejszy? Oczywi¶cie ten przedwojenny. Co wiêc robi w³a¶ciciel M zeroczwórki? Kupuje silniczek od przedwojennej setki, "zakopuje siê" na miesi±c w gara¿u i, u¿ywaj±c pi³ki do metalu oraz podrêcznej spawarki, przerabia ramê, by wpasowaæ w ni± maleñkiego Villiersa. Po odpowiedniej kosmetyce oczom zdumionych kolekcjonerów ukazuje siê kolejny przedwojenny motocykl. W podobny sposób stare I¿e 49 przekszta³caj± siê w "oryginalne" DKW 350, a enerdowskie EMW stroj± siê w piórka z firmy BMW... Wiedz±c, ¿e Podkowa by³a licencjonowanym Bakerem, mo¿na przecie¿ przemalowaæ Bakera, pochromowaæ zbiornik i cieszyæ siê z posiadania unikalnego motocykla... A ile sowieckich bokserów "robi" dzi¶, dziêki odpowiedniemu "retuszowi", za oryginalne BMW R71?

Pominê tu sprawy oczywiste, ¿e prawie ka¿dy motocykl mo¿na zidentyfikowaæ, gdy¿ zawsze pozostaj± jakie¶ ¶lady przeróbek. Tak przerobionym motocyklem mo¿na zaimponowaæ kolegom z podwórka, ale ka¿dy rzetelny rzeczoznawca, czy historyk motoryzacji odkryje prawdê bez trudu. Rzecz ma zupe³nie inny wymiar w aspekcie historycznym. Takie zabiegi fa³szuj± historiê i utrudniaj± ustalenie faktów z dziejów naszej motoryzacji. Niektórzy w³a¶ciciele przerobionych motocykli usi³uj± wmawiaæ wszystkim, ¿e drobne ró¿nice w ich motocyklu, w stosunku do innych maszyn tej marki, wynikaj± st±d, ¿e jest to prototyp, seria próbna, nieznany model albo co¶ innego w tym stylu. No có¿, wojna zniszczy³a archiwa, dokumentacje, rysunki konstrukcyjne i czasami trudno jest jednoznacznie ustaliæ czy dany pojazd móg³ byæ prototypem czy nie. Przyjmuj±c tezê, ¿e jednak to jest prototyp, budujemy now± historiê fabryki, ale co z tego wyniknie dla przysz³ych pokoleñ, je¶li wprowadzono nas w b³±d?

Czy wolno nam manipulowaæ histori± dla ambicjonalnych, czy materialnych korzy¶ci? Maj±c w zapasie wiêksz± ilo¶æ silniczków Villiersa i dobrze wyposa¿ony warsztat ¶lusarski mo¿emy doprowadziæ do sytuacji, ¿e za kilka lat polscy kolekcjonerzy bêd± dysponowali kilkoma tysi±cami motocykli SHL 98 i tylko w pañstwowym muzeum bêdzie sta³a jedyna zachowana SHL M04 w prze³omu lat 40. i 50. Historycy za¶ bêd± siê zastanawiali, jak to mo¿liwe, ¿e z blisko 2000 wyprodukowanych motocykli przedwojennych, do naszych czasów dotrwa³o 2500 orygina³ów...

Czy to historyjka wyssana z palca? Nie, tak siê dzieje na co dzieñ. Bywa, ¿e nowszy motocykl musi zostaæ "dawc± organów" dla starszego i wykorzystujemy drobne detale, by uzupe³niæ pojazd cenniejszy, ale przerabianie ca³ych motocykli jest wielk± pomy³k±. Byæ mo¿e za kilka lat ze ¶wiec± bêdziemy szukali "kultowych" WFM i starszych modeli SHL, a poprzerabiane zabytkowe motocykle, niegdy¶ ozdoby naszych gara¿y, bêdziemy ze wstydem ukrywali...

Katarzyna Kuligowska