© Podkowa98.pl
|
FRANCJA - 2004
48 heures d'Automobiles anciennes de Troyes
10-12 września 2004
Tablica rajdowa, nagroda specjalna dla Podkowy i butla pysznego szampana. Warto zwrócić uwagę na butelkę, która posiada specjalnie na ten rajd przygotowane nalepki. Ostatniego dnia, by kupić takie pamiątkowe butelki, ustawiały się długie kolejki...
Do wielkiego rajdu pojazdów zabytkowych w Szampanii szykowałam się od miesięcy. Wiedziałam, że będzie wspaniale i przywiozę do domu piękne wspomnienia. Rzeczywistość jednak okazała się wspanialsza niż moje przypuszczenia...
Jeśli podkowy przynoszą szczęscie, to kominiarz na Podkowie powinien tym bardziej... Potwierdziło się to później, gdyż to właśnie Podkowa i mój strój otrzymały nagrodę specjalną za prezencję.
Wczesnym rankiem 8 września wyruszyliśmy do Francji ciągnąc na lawecie piękne "Ihle DKW" Tomka Skrzelińskiego i mój motocykl - maleńką, polską "Podkowę 98". Po przejechaniu ponad 1000 kilometrów, przy samej autostradzie wiodącej do granicy z Francją, ujrzeliśmy wznoszące się sylwetki Concorda i Tupolewa 144. Nie, to nie było lotnisko, po prostu zbliżaliśmy się do rewelacyjnego muzeum techniki i komunikacji w Sinsheim. Tomek nie dał się długo namawiać i po chwili zaparkowaliśmy na dziedzińcu muzeum. Szok... Samoloty, auta, motocykle, czołgi, lokomotywy, maszyny parowe, silniki okrętowe i tysiące innych cudeniek, które dzięki swojej urodzie czy nowatorstwu weszły do historii techniki. Nie da się obojętnie przejść przy rzędach Bugatti, Mercedesów, Maybachów i setek innych legendarnych już marek. Czas jednak gonił i po kilku godzinach wyruszyliśmy w dalszą trasę.
Polska ekipa podczas tankowania... tym razem pojazdów:) Obok mnie Marcin na swoim pięknym ARDIE JAP z 1928 roku. Ten motocykl w niedzielę zadziwił publiczność "włączonymi światłami", czyli swoimi lampkami karbidowymi... Osłupieni Francuzi patrzyli jak Marcin wpierw młotkiem rozbijał bryły karbidu, a następnie z kieliszka od szampana wlewał wodę do lampki...
Do Troyes dojechaliśmy późnym popołudniem i na dziedzińcu XVI wiecznego klasztoru Notre Dame, który był naszym hotelem, stały już inne pojazdy z Polski. Usytuowany blisko wspaniałej, gotyckiej katedry klasztor Notre Dame zamieszkały jest jeszcze przez siostry zakonne, ale drugie piętro przerobione zostało na surowy w wyposażeniu, ale elegancki hotel, w którym zakwaterowano załogi z polski.
Winnica w Ville-sur-Arce, której właściciel i producent szampana Chassenay d'Arce był głównym sponsorem Rajdu. Przez dwie godziny cała ulica i pobocza zastawione były starymi pojazdami.
Jeszcze tego samego dnia rozpakowaliśmy pojazdy i spotkaliśmy się z resztą polskiej ekipy. W jej skład wchodziły następujące auta: Citroen C-14 Familiare (1930 r.) Leszka Sucheckiego, Ihle-DKW (1933 r.) Tomasz Skrzeliński (komandor ekipy polskiej), Hansa Furgon (1935, załadowana olbrzymią beczką pełną pysznego piwa) Wiesława Kuczmy, Jawa Minor (1937) Stanisława Gierata, MG-B (1968) Wandy i Alana Chambers, Citroen SM (1972, auto z silnikiem Maserati) Tadeusza Vorbrodta, oraz motocykle: Ardie Jap 500 (1928, motocykl z oświetleniem karbidowym) Marcina Łęskiego, Junak M10 z koszem (1961) Adama Pakulskiego i moja maleńka Podkowa 98 (1939).
Trudno jest jednocześnie prowadzić auto i robić komuś fotografie... Tomkowi, który jechał kabrioletem Ihle DKW ta sztuka się udała. W głębi widać potężną sylwetkę Marcina pędzącego na wspaniałym ARDIE JAP z 1928 roku.
Piątkowy poranek rozpoczęliśmy wyjazdem na północ, do odległego o 60 km miasteczka, gdzie spotkaliśmy się z ekipami z Hiszpanii i Czech. Reprezentacje innych krajów odwiedzały w tym czasie inne miasteczka okalające Troyes. Po degustacji różnych serów i lokalnych przysmaków, popijając cudownego szampana, udaliśmy się do Merostwa na obiad, którego menu składało się z wieku różnych lokalnych potraw i serów oraz przeróżnych win z szampanem na czele. Ze wszystkich potraw najbardziej smakowało mi różowe wino z południa Francji... Po obiedzie udaliśmy się w drogę powrotną do Troyes, ale już inną trasą. Czesi i Hiszpanie także wracali innymi trasami. W hotelu mieliśmy godzinę na odświeżenie się i szybko zeszliśmy do czekających już na nas taksówek, które zawiozły nas do ogromnej hali, która przerobiona na luksusową restaurację, pomieściła blisko 1000 osób - uczestników z 13 krajów i organizatorów Rajdu. Tu także nie obyło się bez hektolitrów szampana... Stoły zastawione były różnymi potrawami (ostrygi, małże itp.), ale zdezynfekowane szampanem czy burgundem wszystkie smakowały wyśmienicie.
Imponująca wystawa. Dwa hektary zabytkowych pojazdów... Myślę, że było coś około 250 z hektara...
Następny dzień (sobota) to wyjazd do odległej o 50 km winnicy, z owoców której główny sponsor i organizator rajdu produkuje szampana CHASSENAY D'ARCE. Cóż można robić w winnicy? Podziwiać piękne widoki z nasłonecznionych wzgórz na okolicę i ponad 400 zabytkowych pojazdów parkujących na całej szerokości ulicy, przegryzać winogrona prosto z krzaka i oczywiście delektować się schłodzonym do 8 stopni napojem wyjmowanym ze skrzynek z lodem. Po zakończeniu degustacji, wszyscy uczestnicy rajdu, ciągnącą się kilometrami kolumną, pojechali na obiad pod gołym niebem. Tam, przegryzając i popijając podziwialiśmy niesamowite widoki. Z jednej strony okalające taras przepiękne jezioro z żaglówkami, z drugiej hektary parku zastawione setkami lśniących w słońcu rewelacyjnych pojazdów. Później szybko powrót na obiad do Troyes i wyjazd taksówkami na wielką galę, podczas której na ogromnej sali na scenę wjeżdżały wybrane przez organizatorów auta - pretendenci do głównej nagrody. Artyści śpiewali i tańczyli, siedząca za stołem komisja coś notowała, a na scenę, w świetle dziesiątek reflektorów, wjeżdżały kolejne, często już legendarne auta...
Niedziela była dniem kameralnym. Ponad 400 zabytkowych pojazdów, pod opieką ochroniarzy i policji, stało na wielkim parkingu dostępnym dla zwiedzających. My w tym czasie zwiedzaliśmy muzeum, a później, w przepięknej scenerii starego klasztornego dziedzińca wysłuchaliśmy kilku przemówień (władze miasta, organizator, sponsorzy). Następnie odegrano hymny wszystkich 13. państw, które uczestniczyły w rajdzie. Była to chwila bardzo wzruszająca i podniosła. Szczególnie dla nas i dla mieszkającej w Troyes Polonii która opiekowała się całą naszą ekipą. Podczas grania Mazurka Dąbrowskiego czuliśmy radość i dumę... Oczywiście i tu częstowano nas bąbelkami Chassenay. Nieczęsty to widok - dwa blisko 50. metrowe pięknie udekorowane stoły, zastawione kieliszkami szampana jeden przy drugim... Popołudnie spędziliśmy przy swoich pojazdach odpowiadając na setki pytań licznie przybyłych mieszkańców miasta. W kuluarach zaś odbywały się nieoficjalne spotkania i degustacje różnych trunków domowego wyrobu, podczas których wymieniano się doświadczeniami w remontach pojazdów, pośpiesznie zapisywano adresy, robiono fotografie...
To ten drugi hektar...
Podczas rajdu zbrakło mi w zbiorniku paliwa... innym zginęła gdzieś iskra na świecy czy śrubka od skrzynki biegów, komuś zbrakło mocy silnika podczas pokonywania wzniesień... Polska ekipa mimo to dojechała do mety w komplecie i nikomu nie zabrakło poczucia humoru, wspaniałej zabawy i ... perlistego napoju z Szampanii.
Wracając następnego dnia do Polski zboczyliśmy 200 km z trasy by zwiedzić jeszcze jedno muzeum - Kolekcję braci Schlumpf w Miluzie. To Mekka dla wszystkich miłośników piękna i historii motoryzacji. W ogromnej sali stoi blisko 600 najwspanialszych pojazdów jakie zbudowano przez ostatnie 120 lat. Samych legendarnych już Bugatti było tam blisko 150... Mercedesy, Rolls Royce, Lagodny, Horchy, Maybachy i setki innych. Wszystkie z pięknymi lakierami, chromami, tapicerkami i wszystkie w pełni sprawne.
Wielka gala, podczas której na scenę wjeżdżały wybrane przez organizatorów luksusowe auta.
Podczas tego Rajdu motocykl Podkowa został uhonorowany nagrodą specjalną za elegancję i prezencję. Podkowa przynosi szczęście, kominiarz także, ale kominiarz na Podkowie to już samo szczęście... Ach, gdyby tak jeszcze raz pojechać do Szampanii, zobaczyć cuda z Miluzy, spróbować prawdziwego szampana...
... a stoły uginały się od szampana. Takiej ilości kieliszków jeden przy drugim nie ogląda się często... I ja też tam byłam i szampana piłam...
|
WSZYSTKIE fotografie na tej stronie zostały wykonane przez różnych UCZESTNIKÓW rajdu i do Nich należą prawa autorskie.
|