© Podkowa98.pl
TROCHĘ HISTORII

Początki zakładu

Cała historia zaczyna się w roku 1921, kiedy to inżynier Józef Folman uruchomił wraz z Bronisławem Firstenbergiem "Pierwszą Polską Fabrykę Haceli PODKOWA w Sosnowcu". Zakład znajdował się przy ul. Wiejskiej 5 w dzielnicy Stary Sosnowiec i produkował hacele do podków. Najstarszym zachowanym dokumentem wspominającym o zakładzie jest "Książka adresowo-reklamowa Zagłębia Dąbrowskiego dla przemysłu i handlu na rok 1922". Na 41. stronie jest w niej wzmianka o fabryce, ale prócz adresu firmy i profilu produkcji (hacele), w odróżnieniu od innych wymienionych w niej zakładów, nie podano danych dotyczących wielkości produkcji i liczby zatrudnionych pracowników. Także wydawnictwa Ministerstwa Przemysłu i Handlu na rok 1922 nie podają innych danych. Fakt ten potwierdza informację, że zakład dopiero powstał i podawanie pozostałych danych mijało się z sensem. Wyroby "Podkowy" musiały być dobre, gdyż pierwsza poważna o nich informacja pojawiła się w gazetach już rok później, gdzie obok eleganckiej reklamy, w krótkim akapicie dziennikarz stwierdza: "Powszechnie znane już Hacele, które rok rocznie były reprezentowane na Targach Wschodnich [we Lwowie] i tym razem zademonstrowały swoje wyroby. Bardzo pocieszającym objawem jest, że mimo niedawnego powstania fabryki, wyroby jej cieszą się ogólnym uznaniem i w znacznej części pobiły konkurencją pokrewne wyroby zagraniczne. Przypisać to należy jedynie energji i wytrwałości młodych i bardzo zdolnych inżynierów, współwłaścicieli tejże fabryki J. Folmana i Br. Firstenberga". Analizując powyższy opis łatwo można dojść do wniosku, że "Podkowa" była pierwszym i jedynym w tym okresie, a w każdym razie najlepszym producentem haceli w Polsce. 10 lutego 1923 roku notariusz Jasiński potwierdził, że Fabryka jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością z kapitałem 116.867 złotych, a jedynymi udziałowcami są Józef Folman i jego żona Marja. Pod koniec lat 20. zakład poszerzył działalność o szlifiernię szkieł optycznych i wyrób narzynek ślusarskich. Zachowane do dziś dokumenty z 1930 roku udzielają nam już więcej informacji o Podkowie. Kapitał spółki wzrósł do ponad 360 tysięcy, zatrudnia 150-180 robotników i posiada motory elektryczne o mocy 45 koni mechanicznych. Inne źródła z tego samego roku informują, że inż. Józef Folman posiada 95% udziałów w spółce, zaś jego żona Marja 5%. Fabryka posiada razem 14 silników elektrycznych i zatrudnia, prócz 180 robotników, 6 osób personelu technicznego i 5 urzędników. Fabryka zajmuje 4.000 metrów kwadratowych, z czego zabudowania ponad 3.300 m2. Ta sama publikacja podaje także dane za rok 1928: "Wytwórczość: Hacele - 24.000.000 szt. Szkła do okularów - 4.000 tuzinów. Przerób surowców w 1928 r: stal walcowana - 600 ton, szkło okularowe 1,6 tony. Og. wart. sprzedaży w 1928 r. - Zł. 1.115.638". Kolejnym dokumentem dotyczącym zakładu z Sosnowca jest wzmianka w książce telefonicznej na rok 1931/32, że "Podkowa" posiada telefon o numerze 237. Prawdopodobnie na początku lat 30. zmieniono nazwę fabryki na "Zakłady Przemysłowe PODKOWA Sosnowiec". Ta nazwa bardziej pasowała do asortymentu produkowanych wyrobów i przetrwała aż do końca 1932 roku, kiedy to Józef Folman rozpoczął przenoszenie fabryki z Sosnowca do Legionowa. Zaczęło się to jednak kilka lat wcześniej, kiedy pod koniec lat 20. Folman kupił we wsi Michałów k/Legionowa parcelę o powierzchni ok. 4 ha, od miejscowego gospodarza, Antoniego Kalisiaka. Plac znajdował się u zbiegu brukowanej głównej drogi przez wieś i linii kolejowej z Legionowa do Zegrza. Przez pewien czas plac był pusty i nic nie wskazywało, by kiedykolwiek coś na nim wybudowano. Prawdopodobnie dopiero kryzys gospodarczy z przełomu lat 20. i 30., powodujący między innymi zmniejszanie się popytu na wyroby metalowe, oraz duża ilość zakładów metalurgicznych w okolicy, skłoniła właściciela do szybkiego przeniesienia fabryki z Sosnowca w inne miejsce. Być może w podjęciu decyzji o przeniesieniu zakładu w okolice Warszawy pomógł fakt, że zarząd "Podkowy" podpisał duże kontrakty na dostawy dla wojska i hacele trzeba było wozić z Sosnowca do wojskowych magazynów w Warszawie.

Na przełomie roku 1930 i 1931 Józef Folman wynajął mały domek przy drodze Nowodworskiej w Michałowie koło Legionowa, kilkadziesiąt metrów od kupionego wcześniej placu, i rozpoczął przygotowania do budowy fabryki. W tym samym czasie we wsi zawiązał się społeczny komitet, który miał na celu wybudowanie przystanku kolejowego. Planując uruchomienie dużego zakładu, i w związku z tym przewidując konieczność dojazdu do pracy przyszłych pracowników, do komitetu przystąpił także Józef Folman. Mieszkańcy wsi proponowali dla przystanku nazwę "Michałów", a Folman mocno obstawał przy nazwie "Podkowa" uzasadniając, że nazwa powinna reklamować zakład, który da mieszkańcom wsi bardzo dużo miejsc pracy. Właściciel dworu w odległym o kilka kilometrów Poniatowie, hrabia Grocholski, zaproponował nazwę "Poniatów". Swoją propozycję poparł obietnicą zwrotu pieniędzy wydanych na zakup drewna, koniecznego do wybudowania peronu i stacji. Ten argument okazał się najbardziej skuteczny, choć obiecane pieniądze ostatecznie nigdy do komitetu nie dotarły. Nowy przystanek o nazwie Poniatów, postawiony społecznie przez mieszkańców wsi, posiadający pomieszczenie kasowe, poczekalnię oraz bufet, uruchomiony został 15 stycznia 1931 roku. Jak wynika z ulotki reklamowej pobliskiego osiedla Nowopol, "szerokotorową trasą jeździło dziennie do 30 par pociągów". O budowie przystanku i udziale w tym przedsięwzięciu Folmana można dowiedzieć się z artykułu, który ukazał się na łamach lokalnej prasy, gdzie anonimowy autor pisze: "Michałów to kolonia w gm. Jabłonna. Jest nas tu około 400 mieszkańców osiadłych na 1000 morgach przepuszczalnego gruntu, co wraz z 10-ciu morg lasu stwarza doskonałe warunki zdrowotne. ... W celu ożywienia okolicy przez urządzenie przystanku kolejowego, powstał w tym celu komitet złożony z panów p.p. Fr. Grzybowskiego, Antoniego Kalisiaka, kapitana Stanisława Derejskiego i p. Maksymiliana Gronau. Budowa przystanku, który otrzymał nazwę Poniatów, kosztowała z górą 8.000 zł. Do zebranej sumy, oprócz wyżej wymienionych przyczyniła się w dużej mierze fabryka "Podkowa" w Sosnowcu, która nabyła tutaj teren pod budowę swoich zakładów."

W tym samym czasie Folman zatrudnił miejscowych robotników i przystąpił do realizacji swoich planów. Ogrodzono ok. 5000 m2 placu wysokim murem z pustaków, pochodzących z którejś z okolicznych wytwórni. Ogrodzenie posiadało dwie bramy od strony drogi Nowodworskiej, przy czym słupy od bramy głównej ozdobione zostały emblematami z barwionego na czerwono betonu, przedstawiającymi podkowę z umieszczoną w środku literą P. Równocześnie przystąpiono do budowy hal produkcyjnych i pomieszczeń biurowych. Budynek składający się z dwóch skrzydeł wykonano z tych samych pustaków co ogrodzenie i zajmował powierzchnię ok. 1200 m2. Oba skrzydła budynku były parterowe, przykryte drewnianym dachem krytym papą bitumiczną. Na poddaszu większego skrzydła umieszczono stalowe pojemniki na olej opałowy, który mosiężnymi rurkami doprowadzano do pieców hartowniczych. Ten budynek przeznaczony był na produkcję metalurgiczną i miał niewielką część administracyjną. W skrzydle od strony ulicy była portiernia, dwa pomieszczenia biurowe i duża hala narzędziowni. W pierwszym z pomieszczeń biurowych było kilka biurek, które zajmowały urzędniczki i zakładowi technicy. Następne było gabinetem inżyniera Folmana, ale urzędowali w nim także dyrektor oraz członkowie zarządu fabryki.

W drugim skrzydle, przylegającym do narzędziowni, znajdowała się walcownia, piece hartownicze i wszystkie maszyny potrzebne do produkcji haceli. Hala była bardzo szeroka i dobrze zagospodarowana. Na środku umieszczone była walcownia, piece hartownicze, prasy i inne duże maszyny. Po obu bokach hali, pod oknami, stały mniejsze maszyny i stoły warsztatowe. Ściany były wytynkowane, a sufit ocieplony i półkoliście wysklepiony. O wielkości tej hali świadczyć może fakt, że samo stanowisko maszyny walcowniczej miało ze trzydzieści metrów długości, a mimo to w wielkiej hali, gdzie były jeszcze duże piece hartownicze i ogromna ilość innych maszyn, walcownia była ledwie zauważalna. Szczególnie efektownie prezentowały się równo poustawiane tokarki, frezarki i inne mniejsze maszyny, gdyż napędzane były pasami transmisyjnymi zwieszającymi się z wałków napędowych umieszczonych pod sufitem.

Pod koniec roku 1933 skończono budowę drugiego budynku, mniejszego i niższego, o powierzchni ok. 500 m2, przeznaczonego w całości na szlifiernię szkieł optycznych. Budynek ten posiadał okna ze wszystkich czterech stron, dodatkowe świetliki w płaskim dachu i podłogę z betonowych, gładkich płyt. W sumie na placu były dwa murowane budynki połączone ze sobą pomieszczeniem portierni, oraz drewniane baraki ustawione wzdłuż tylnego ogrodzenia, w których znajdowały się magazyny stali, gotowych wyrobów, komórki na zbędne narzędzia, sanitariaty itp. Przy tylnym ogrodzeniu stał także murowany budynek zajmowany przez wielki transformator, zasilający w energię elektryczną cały zakład oraz budynek świetlicy.

W budowaniu mniejszej hali, prócz robotników miejscowych, brali także udział, sprowadzeni z Sosnowca, fachowcy z poprzedniego zakładu Folmana. Wiosną 1933 roku Józef Staszak, kierowca autobusu miejskiego na trasie Będzin - Sosnowiec, został zatrudniony przez Folmana do przewiezienia samochodem ciężarowym maszyn oraz wyposażenia fabryki z Sosnowca do Poniatowa. Przy okazji któregoś z kolejnych kursów, Józef Staszak przewiózł swój prywatny dobytek i rodzinę do wynajętego mieszkania we wsi Łajski. Kiedy fabryka ruszyła, pan Staszak pracował przy produkcji haceli, aż do końca działalności zakładu w 1943 roku. Największe maszyny dostarczone zostały do zakładu koleją i rozładowane przy samej fabryce, na niskim peronie przylegającym do przystanku Poniatów.

Inż. Folmanowi musiało bardzo zależeć na szybkim uruchomieniu produkcji w Poniatowie, gdyż nakłonił do przeprowadzki z Sosnowca, wraz z rodzinami, kilkudziesięciu swoich najlepszych pracowników (głównie ślusarzy i mechaników). Zamieszkali oni początkowo w wynajętych mieszkaniach w Legionowie, Michałowie i Łajskach, ale dzięki wysokim zarobkom szybko dorobili się swoich działek budowlanych. Jeszcze przed wybuchem wojny wszyscy pracownicy sprowadzeni z Sosnowca mieszkali w swoich własnych domach, często na sąsiadujących ze sobą posesjach. Zawsze trzymali się razem, wzajemnie odwiedzali, przyjaźnili. Tworzyli jakby rodzinę, nazywaną przez siebie "Sosnowiakami". Po zakończeniu działań wojennych wielu Sosnowiaków, widząc zniszczony zakład i swoje domy, posprzedawało działki i powróciło w swoje rodzinne strony.

Zakłady Mechaniczne "PODKOWA" Poniatów, bo tak początkowo fabrykę nazwano, rozpoczęły produkcję w czerwcu 1933 roku. W zarządzie spółki znajdował się Józef Folman, żona Maria, oraz pan Eugeniusz Binsztejn, dyrektorem został Wacław Dzierżawski. Pierwsze miesiące działalności zakładu ograniczyły się głównie do produkcji haceli do podków. W latach późniejszych, kiedy asortyment produktów działu narzędziowego i optycznego stale się zmieniał, hacele były stałym i podstawowym produktem zakładu.

W 1935 roku zakład zmienił się w spółkę akcyjną "Zakłady Przemysłowe PODKOWA S-ka Akc." z kapitałem 300.000 złotych podzielonym na 300 akcji na okaziciela po 1.000 złotych nominalnych każda. Zatrudniał 200 robotników, 6 osób personelu technicznego i 6 urzędników. Moc zainstalowanych silników określono na 80 HP (koni mechanicznych). W roku 1936 zysk ze sprzedaży produkcji wyniósł ponad 530.000 złotych, a wartość majątku spółki wyceniono na prawie 500.000 złotych. Jak podają dane archiwalne Głównego Urzędu Statystycznego, w roku 1935 wyprodukowano łącznie 269 ton haceli wszystkich rodzajów i uzyskano z ich sprzedaży przychód w wysokości 458 tys. złotych. Porównując przychody z lat 1935 i 1936 widać wyraźnie, że zakład rozwijał się i był w dobrej kondycji finansowej.

U W A G A
Tekst stanowi własność intelektualną autorki.
Kopiowanie całości czy fragmentów ZABRONIONE